Cichy
jęk dobiegł z jednej z łazienkowych kabin. Po krótkiej chwili
dźwięk rozbrzmiał ponownie, a potem drzwi uchyliły się powoli. Z
wnętrza, na chwiejnych nogach wyszła młoda kobieta. Jej włosy, w
kompletnym nieładzie były poplątane i sterczały we wszystkie
możliwe strony. Kusa, czarna sukienka miała podarte ramiączka i
trzymała się wyłącznie na sporym biuście. Makijaż rozmazany, a
na policzkach pozostały ślady łez.
Adel
stanęła przed lustrem i chwyciła się umywalki. Cały świat
wirował i szumiał, przerywany dziwnym dudnieniem gdzieś w głowie.
Bolało ją niemal wszystko. Z dużym trudem odkręciła kurek z
lodowatą wodą, ze zdziwieniem dostrzegając siniaki na obu
nadgarstkach. Ponownie zerknęła w lustro i takie same ślady
dostrzegła w prawym kąciku ust, na szyi oraz szczęce. Kolejne
znaki były nad piersiami, a kiedy odchyliła nieco sukienkę, by
zerknąć pod nią – jęknęła ponownie. Niemal całe ciało
pokrywały czerwonawe siniaki oraz malinki. Między nogami miała tak
wyraźne obtarcia, że ledwo mogła stać, o chodzeniu nie
wspominając.
Odgarnęła
włosy z twarzy, po czym ochlapała twarz zimną wodą. Chłód
sprawił, że wirowanie nieco zmalało, a umysł rozpoczął
intensywniejszą pracę. Oparła wyprostowane ręce o umywalkę,
próbując przypomnieć sobie poprzedni wieczór.
Na
próżno.
Nie
wypiła ani grama alkoholu, tego była pewna. Nigdy nie piła, bo
zwyczajnie się brzydziła, więc ta nagła utrata świadomości była
kompletnie niezrozumiała. Nie odstępowała swojego soku na krok,
cały czas siedziała przy barze, rozmawiała z jakimś dzianym
kolesiem, który chciał ją przelecieć... a potem nic. Jedna,
ogromna, czarna dziura bez dna.
—
Cholera — mruknęła.
Zakręciła
kran i mokrymi dłońmi zaczesała włosy do tyłu. Zerknęła przez
ramię w stronę otwartej kabiny. Na podłodze, koło ubikacji leżała
torebka Adel, obok dwadzieścia złotych, a dalej zużyta
prezerwatywa.
—
Cholera — powtórzyła.
Chwiejąc
się, podeszła do kabiny, pozbierała torebkę oraz pieniądze, a
następnie powoli opuściła toaletę.
Bar
był niemal pusty. Nie licząc kilku pracowników, sprzątających
lokal, w budynku nie było zupełnie nikogo. Starszy mężczyzna,
ścierający stoliki zerknął na Adel znad szmaty. Jego spojrzenie
było krzywe, wyrażało odrazę oraz niechęć.
—
Warto było? — burknął, kiedy dziewczyna go mijała.
—
Odwal się — odpowiedziała.
Podeszła
do baru i niezgrabne usiadła na jednym ze stołków. Mężczyzna
rzucił szmatę na jedno z krzeseł i przeszedł za ladę. Nalał do
wysokiej szklanki soku pomarańczowego, a następnie postawił przed
Adel.
—
Było ich czterech — warknął z odrazą. — Wchodzili do kibla
jeden po drugim.
Brunetka
jęknęła. Popiła spory łyk soku i odstawiła szklankę.
—
Miło, że coś zrobiłeś — syknęła.
—
Zrobiłem. — Schylił się, a po chwili położył przed Adel kilka
banknotów stuzłotowych. — Przechowałem, chcieli cię okraść.
Nie
odpowiedziała.
Wpatrywała
się w pieniądze, jakby miały ją ugryźć. Kilkaset złotych,
dokładnie tyle była warta. Kilka banknotów w zamian za noc w
kiblu, z kompletnie nieprzytomną Adel.
—
Nie chcesz? — zapytał, udając zaskoczonego. — Chętnie je
przytulę. — Wyciągnął rękę, jednak go uprzedziła.
Zgarnęła
wszystko do torebki, a potem wstała ze stołka.
—
Daj mi torbę — rozkazała.
—
Magiczne słowo — burknął z krzywym uśmiechem.
—
Oddaj cholerną torbę — wycedziła.
Zaśmiał
się cicho, zniknął na zapleczu i wrócił z niewielkim bagażem.
—
Przestań się kurwić — rzekł, podając je dziewczynie.
—
To zacznij o mnie dbać — odpyskowała.
Zmrużył
oczy w złości, jednak nie powiedział nic więcej. Doskonale
wiedział, że był jednym z powodów, dla których Adel nie miała
wyboru.
* *
*
Płakała.
Głośno
i rzewnie łkała, tuląc się do nieruchomego, ciepłego ciała
matki. Niemal wyła z rozpaczy, wtulając głowę w klatkę piersiową
rodzicielki. Zarzuciła sobie jej ręce na kark, by chociaż móc
udawać, że mama ją tuli. Objęła ją mocno, tęskniąc za
jakąkolwiek czułością i upajała się bliskością, chociaż była
ona jednostronna.
Jak
miała sobie poradzić? Jak miała dalej żyć, skoro cały świat
runął? Tak bardzo pragnęła, by wszystko wróciło do normy, by ta
jedna noc, ani żadna inna, nigdy się nie wydarzyły. Błagała w
duszy o dawną mamę, o powrót ojca. Nie potrzebowała bogactwa,
chciała mieć po prostu to życie, jakie miała kiedyś.
Jednak
już nigdy tak nie będzie.
Zadana
sama na siebie, bo na mamę nie mogła liczyć w ogóle, musiała
oswoić się z nową, przerażającą rzeczywistością. Tylko jakim
cudem, miała tego dokonać, skoro sama była jeszcze dzieckiem?
Ledwie skończyła piętnaście lat, a już miała ponieść
odpowiedzialność za coś, czego nigdy nie chciała. I wiedziała,
że choćby świat stanął na głowie, nie mogła sobie poradzić.
Chodziła
do szkoły, w weekendy pracowała. Nie miała czasu na wychowywanie
dziecka.
A
takowe już było w drodze.
Adelajda
była w ciąży.
I za
nic w świecie nie mogła urodzić.
________________________
Cześć, Kochani!
Tak, wiem. Miałam zacząć publikować dopiero wtedy, kiedy napiszę coś więcej, ale jakoś nie mogłam się powstrzymać. Dlatego, korzystając z wolnej chwili, publikuję prolog. To taka mała zachęta, a może kogoś już skusił opis i poczeka jeszcze trochę na pełną powieść? :)
W najbliższych dniach powinnam opublikować kilka recenzji. Jestem ciekawa czy zgodzicie się z moimi odczuciami, co do niektórych książek. Jednocześnie poszukuję ciekawych powieści/biografii z czasów II Wojny Światowej. Interesują mnie losy więźniów Auschwitz, partyzantów oraz (co chyba było oczywiste) historie romansów z tych czasów. Miło by było, gdyby były to powieści oparte na faktach, jednak nie pogardzę fikcją na tle wojny.
Dodatkowo chętnie zapoznam się z biografiami osób uprowadzonych lub wykorzystywanych. Może znacie jakieś tytuły, godne polecenia? Marzy mi się również coś, co mnie wzruszy. Chciałabym przeczytać powieść, która dosłownie wbije mnie w fotel i sprawi, że będę miała książkowego kaca, więc jeżeli macie takie lektury w swoich bibliotekach, podzielcie się tytułami.
Oczywiście po przeczytaniu, podzielę się z Wami moimi odczuciami :) Poszukuję też dodatkowej inspiracji do dalszych losów Wiktora i Majki, więc naprawdę, chętnie przeczytam coś dobrego, niebanalnego.
Niedługo pojawi się tutaj kolejny wpis :)
Pozdrawiam Was gorąco i do zobaczenia!
