środa, 29 kwietnia 2020

1.Moralność pana Maksymiliana - Prolog


Cichy jęk dobiegł z jednej z łazienkowych kabin. Po krótkiej chwili dźwięk rozbrzmiał ponownie, a potem drzwi uchyliły się powoli. Z wnętrza, na chwiejnych nogach wyszła młoda kobieta. Jej włosy, w kompletnym nieładzie były poplątane i sterczały we wszystkie możliwe strony. Kusa, czarna sukienka miała podarte ramiączka i trzymała się wyłącznie na sporym biuście. Makijaż rozmazany, a na policzkach pozostały ślady łez.
Adel stanęła przed lustrem i chwyciła się umywalki. Cały świat wirował i szumiał, przerywany dziwnym dudnieniem gdzieś w głowie. Bolało ją niemal wszystko. Z dużym trudem odkręciła kurek z lodowatą wodą, ze zdziwieniem dostrzegając siniaki na obu nadgarstkach. Ponownie zerknęła w lustro i takie same ślady dostrzegła w prawym kąciku ust, na szyi oraz szczęce. Kolejne znaki były nad piersiami, a kiedy odchyliła nieco sukienkę, by zerknąć pod nią – jęknęła ponownie. Niemal całe ciało pokrywały czerwonawe siniaki oraz malinki. Między nogami miała tak wyraźne obtarcia, że ledwo mogła stać, o chodzeniu nie wspominając.
Odgarnęła włosy z twarzy, po czym ochlapała twarz zimną wodą. Chłód sprawił, że wirowanie nieco zmalało, a umysł rozpoczął intensywniejszą pracę. Oparła wyprostowane ręce o umywalkę, próbując przypomnieć sobie poprzedni wieczór.
Na próżno.
Nie wypiła ani grama alkoholu, tego była pewna. Nigdy nie piła, bo zwyczajnie się brzydziła, więc ta nagła utrata świadomości była kompletnie niezrozumiała. Nie odstępowała swojego soku na krok, cały czas siedziała przy barze, rozmawiała z jakimś dzianym kolesiem, który chciał ją przelecieć... a potem nic. Jedna, ogromna, czarna dziura bez dna.
— Cholera — mruknęła.
Zakręciła kran i mokrymi dłońmi zaczesała włosy do tyłu. Zerknęła przez ramię w stronę otwartej kabiny. Na podłodze, koło ubikacji leżała torebka Adel, obok dwadzieścia złotych, a dalej zużyta prezerwatywa.
— Cholera — powtórzyła.
Chwiejąc się, podeszła do kabiny, pozbierała torebkę oraz pieniądze, a następnie powoli opuściła toaletę.
Bar był niemal pusty. Nie licząc kilku pracowników, sprzątających lokal, w budynku nie było zupełnie nikogo. Starszy mężczyzna, ścierający stoliki zerknął na Adel znad szmaty. Jego spojrzenie było krzywe, wyrażało odrazę oraz niechęć.
— Warto było? — burknął, kiedy dziewczyna go mijała.
— Odwal się — odpowiedziała.
Podeszła do baru i niezgrabne usiadła na jednym ze stołków. Mężczyzna rzucił szmatę na jedno z krzeseł i przeszedł za ladę. Nalał do wysokiej szklanki soku pomarańczowego, a następnie postawił przed Adel.
— Było ich czterech — warknął z odrazą. — Wchodzili do kibla jeden po drugim.
Brunetka jęknęła. Popiła spory łyk soku i odstawiła szklankę.
— Miło, że coś zrobiłeś — syknęła.
— Zrobiłem. — Schylił się, a po chwili położył przed Adel kilka banknotów stuzłotowych. — Przechowałem, chcieli cię okraść.
Nie odpowiedziała.
Wpatrywała się w pieniądze, jakby miały ją ugryźć. Kilkaset złotych, dokładnie tyle była warta. Kilka banknotów w zamian za noc w kiblu, z kompletnie nieprzytomną Adel.
— Nie chcesz? — zapytał, udając zaskoczonego. — Chętnie je przytulę. — Wyciągnął rękę, jednak go uprzedziła.
Zgarnęła wszystko do torebki, a potem wstała ze stołka.
— Daj mi torbę — rozkazała.
— Magiczne słowo — burknął z krzywym uśmiechem.
— Oddaj cholerną torbę — wycedziła.
Zaśmiał się cicho, zniknął na zapleczu i wrócił z niewielkim bagażem.
— Przestań się kurwić — rzekł, podając je dziewczynie.
— To zacznij o mnie dbać — odpyskowała.
Zmrużył oczy w złości, jednak nie powiedział nic więcej. Doskonale wiedział, że był jednym z powodów, dla których Adel nie miała wyboru.

* * *

Płakała.
Głośno i rzewnie łkała, tuląc się do nieruchomego, ciepłego ciała matki. Niemal wyła z rozpaczy, wtulając głowę w klatkę piersiową rodzicielki. Zarzuciła sobie jej ręce na kark, by chociaż móc udawać, że mama ją tuli. Objęła ją mocno, tęskniąc za jakąkolwiek czułością i upajała się bliskością, chociaż była ona jednostronna.
Jak miała sobie poradzić? Jak miała dalej żyć, skoro cały świat runął? Tak bardzo pragnęła, by wszystko wróciło do normy, by ta jedna noc, ani żadna inna, nigdy się nie wydarzyły. Błagała w duszy o dawną mamę, o powrót ojca. Nie potrzebowała bogactwa, chciała mieć po prostu to życie, jakie miała kiedyś.
Jednak już nigdy tak nie będzie.
Zadana sama na siebie, bo na mamę nie mogła liczyć w ogóle, musiała oswoić się z nową, przerażającą rzeczywistością. Tylko jakim cudem, miała tego dokonać, skoro sama była jeszcze dzieckiem? Ledwie skończyła piętnaście lat, a już miała ponieść odpowiedzialność za coś, czego nigdy nie chciała. I wiedziała, że choćby świat stanął na głowie, nie mogła sobie poradzić.
Chodziła do szkoły, w weekendy pracowała. Nie miała czasu na wychowywanie dziecka.
A takowe już było w drodze.
Adelajda była w ciąży.
I za nic w świecie nie mogła urodzić.

________________________

Cześć, Kochani!

Tak, wiem. Miałam zacząć publikować dopiero wtedy, kiedy napiszę coś więcej, ale jakoś nie mogłam się powstrzymać. Dlatego, korzystając z wolnej chwili, publikuję prolog. To taka mała zachęta, a może kogoś już skusił opis i poczeka jeszcze trochę na pełną powieść? :) 
W najbliższych dniach powinnam opublikować kilka recenzji. Jestem ciekawa czy zgodzicie się z moimi odczuciami, co do niektórych książek. Jednocześnie poszukuję ciekawych powieści/biografii z czasów II Wojny Światowej. Interesują mnie losy więźniów Auschwitz, partyzantów oraz (co chyba było oczywiste) historie romansów z tych czasów. Miło by było, gdyby były to powieści oparte na faktach, jednak nie pogardzę fikcją na tle wojny. 
Dodatkowo chętnie zapoznam się z biografiami osób uprowadzonych lub wykorzystywanych. Może znacie jakieś tytuły, godne polecenia? Marzy mi się również coś, co mnie wzruszy. Chciałabym przeczytać powieść, która dosłownie wbije mnie w fotel i sprawi, że będę miała książkowego kaca, więc jeżeli macie takie lektury w swoich bibliotekach, podzielcie się tytułami. 
Oczywiście po przeczytaniu, podzielę się z Wami moimi odczuciami :) Poszukuję też dodatkowej inspiracji do dalszych losów Wiktora i Majki, więc naprawdę, chętnie przeczytam coś dobrego, niebanalnego. 
Niedługo pojawi się tutaj kolejny wpis :) 
Pozdrawiam Was gorąco i do zobaczenia!

piątek, 24 kwietnia 2020

Krótkie wprowadzenie i nowy projekt.


Cześć, kochani,

losie, nie pamiętam już, jakie to było ekscytujące – witać się z Wami na blogu i istnieć w blogspocie. Napisałam te kilka wyrazów i wszystko wróciło. Chociaż to jest nowa odsłona, inny pseudonim, to nadal ja, moja twórczość i Wy – moi czytelnicy.
Długo zbierałam się, by wrócić na bloga. Tak szczerze, zakładałam, że wrócę tylko na Wattpada. Tam miałam poczucie większej anonimowości, istniała jakaś swoboda, którą chyba sama sobie wymyśliłam. Przecież to blog był pierwszy, to właśnie na bloggerze opublikowałam w całości moje pierwsze opowiadanie – Mój belfer. Może niektórzy czytelnicy nadal je pamiętają, losy nieco roztrzepanej Charlotte i jej nieprzewidywalnego nauczyciela. Osobiście ogromnie tęsknie za matką Teresą i podejrzewam, że chyba już nie umiałabym odtworzyć tej historii. A ogromnie żałuję, bo ją utraciłam i zapewne już nigdy nie napiszę jej ponownie. Nie w takim stylu, z takimi dialogami, z taką akcją. Pamiętam, że bardzo lubiliście tę opowiastkę, to dzięki tej książce zostaliście ze mną na dłużej i pokochaliście kolejnych bohaterów – Majkę i Wiktora z Pięknej i Bestii.
To było moje oczko w głowie. Nie zliczę ile godzin przesiedziałam, planując jak dalej potoczyć losy tej dwójki. Kręcili się wokół siebie jak para popaprańców i nawet mnie samą zaczynało to irytować. Ale Wy byliście zachwyceni, zwłaszcza mrocznym Wiktorem i z dnia na dzień ta powieść stawała się coraz bardziej popularna. Zwłaszcza na Wattpadzie. W międzyczasie powstała Więźniarka – historia Laury uprowadzonej przez tajemniczego psychopatę. Również śledziliście losy naszej fryzjerki, ale niestety, tej powieści nie ukończyłam do dnia dzisiejszego. Kiedyś na pewno do niej wrócę, kiedyś, bo na tę chwilę chciałabym się zająć Szarlatanką, czyli dalszymi losami Majki i Wiktora oraz nowym projektem, nad którym myślę już od dłuższego czasu.
Na ten moment jest to tylko projekt – kilka nic nie znaczących fragmentów, jakiś spis początkowych wydarzeń, ale myślę, że za jakiś czas powstanie z tego nowa powieść. Nie, nie będzie bazowała na baśniach, jednak cofniemy się do wątku nauczyciela i uczennicy. Może niektórzy pamiętają – na poprzednim blogu wisiała miniaturka pt. Moralność pana Maksymiliana. Opowiadała o księdzu, który korzysta z usług młodej prostytutki i pytałam Was wtedy, jak zapatrujecie się na księży, korzystających nie tylko z takich usług, ale również żyjących po kryjomu z kobietami. Ta miniaturka nieco zainspirowała mnie do stworzenia czegoś nowego. Nie będzie opowiadała o księdzu, ale o nauczycielu, który gdzieś zgubił sens swojego życia.



Maksymilian ma dość swojej pracy, rodziny i życia. Jest zmęczony wiecznie narzekającymi uczniami, żoną, która stawia jedno wymaganie za drugim, dziećmi, błagającymi o kolejne gadżety i ubrania oraz teściami, podkreślającymi, jakiego to mają beznadziejnego zięcia. Mężczyzna jest zmęczony do tego stopnia, że przestaje mieć jakiekolwiek skrupuły, nawet względem poważanej żony – dyrektorki jednego z lepszego liceum. Maksymilian ma wrażenie, że gorzej już być nie może, stłamszony przez zachcianki bliskich, oceniany i krytykowany, jest przekonany, że sięgnął najgłębszego dna.
Nigdy nie był w większym błędzie.
Jedna noc. Jedna niewinna noc w ramionach innej, niesie za sobą nieprzewidziane konsekwencje. Rozmowa z szesnastoletnią uczennicą jest dla mężczyzny niczym zderzenie z pędzącym pociągiem. Okazuje się bowiem, że to właśnie z nią, Maksymilian oddawał się cielesnym uniesieniom. Zapędzony w kozi róg, zdaje sobie sprawę, że musi zrobić wszystko, by ta noc pozostała tylko wspomnieniem.
Jednak jak ma tego dokonać, skoro za każdym razem, kiedy patrzy w oczy uczennicy, budzą się w nim dziwne uczucia? Jak ma trzymać się z daleka od szesnastolatki, skoro jej tajemniczość i skrytość, przyciągają go, niczym magnez? I jak ocalić rodzinę, której – jak sądził – już nie kocha?

Historia miłości, która nie miała prawa się zdarzyć. Wypalony zawodowo nauczyciel, mężczyzna w głębokiej depresji, sprowadzony przez bliskich do roli bankomatu oraz szofera.
I uczennica. Świeżo upieczona mama, prostytutka, pobudzająca zmysły, ukrywająca przed światem swoją smutną codzienność.
Czy tych dwoje może coś połączyć? Czy jedna noc jest w stanie zaważyć na całym dotychczasowym życiu? I przede wszystkim – czy przeciwieństwa rzeczywiście się przyciągają?

Myślę, że tą powieść zacznę publikować dopiero wtedy, kiedy spiszę ją całą lub w większości. Pojawi się tutaj, jednak kiedy, nie umiem tego ocenić. Na ten moment, wszystkie siły zamierzam przerzucić na Szarlatankę, a Moralność będzie taką moją małą odskocznią.
Nie wiem czy ten blog odniesie taki sukces, jak ten poprzedni. Nie jestem też pewna, kiedy zacznę coś tutaj publikować tak na stałe, jak w przypadku Befra czy Pięknej i Bestii, ale z całą pewnością, w końcu coś się tutaj pojawi.
Czkajcie więc cierpliwie i w międzyczasie, w zakładce SPAM reklamujcie swoje blogi. Kto wie, może ktoś z Was natchnie mnie na coś nowego? :)
Pozdrawiam i do zobaczenia!