piątek, 24 kwietnia 2020

Krótkie wprowadzenie i nowy projekt.


Cześć, kochani,

losie, nie pamiętam już, jakie to było ekscytujące – witać się z Wami na blogu i istnieć w blogspocie. Napisałam te kilka wyrazów i wszystko wróciło. Chociaż to jest nowa odsłona, inny pseudonim, to nadal ja, moja twórczość i Wy – moi czytelnicy.
Długo zbierałam się, by wrócić na bloga. Tak szczerze, zakładałam, że wrócę tylko na Wattpada. Tam miałam poczucie większej anonimowości, istniała jakaś swoboda, którą chyba sama sobie wymyśliłam. Przecież to blog był pierwszy, to właśnie na bloggerze opublikowałam w całości moje pierwsze opowiadanie – Mój belfer. Może niektórzy czytelnicy nadal je pamiętają, losy nieco roztrzepanej Charlotte i jej nieprzewidywalnego nauczyciela. Osobiście ogromnie tęsknie za matką Teresą i podejrzewam, że chyba już nie umiałabym odtworzyć tej historii. A ogromnie żałuję, bo ją utraciłam i zapewne już nigdy nie napiszę jej ponownie. Nie w takim stylu, z takimi dialogami, z taką akcją. Pamiętam, że bardzo lubiliście tę opowiastkę, to dzięki tej książce zostaliście ze mną na dłużej i pokochaliście kolejnych bohaterów – Majkę i Wiktora z Pięknej i Bestii.
To było moje oczko w głowie. Nie zliczę ile godzin przesiedziałam, planując jak dalej potoczyć losy tej dwójki. Kręcili się wokół siebie jak para popaprańców i nawet mnie samą zaczynało to irytować. Ale Wy byliście zachwyceni, zwłaszcza mrocznym Wiktorem i z dnia na dzień ta powieść stawała się coraz bardziej popularna. Zwłaszcza na Wattpadzie. W międzyczasie powstała Więźniarka – historia Laury uprowadzonej przez tajemniczego psychopatę. Również śledziliście losy naszej fryzjerki, ale niestety, tej powieści nie ukończyłam do dnia dzisiejszego. Kiedyś na pewno do niej wrócę, kiedyś, bo na tę chwilę chciałabym się zająć Szarlatanką, czyli dalszymi losami Majki i Wiktora oraz nowym projektem, nad którym myślę już od dłuższego czasu.
Na ten moment jest to tylko projekt – kilka nic nie znaczących fragmentów, jakiś spis początkowych wydarzeń, ale myślę, że za jakiś czas powstanie z tego nowa powieść. Nie, nie będzie bazowała na baśniach, jednak cofniemy się do wątku nauczyciela i uczennicy. Może niektórzy pamiętają – na poprzednim blogu wisiała miniaturka pt. Moralność pana Maksymiliana. Opowiadała o księdzu, który korzysta z usług młodej prostytutki i pytałam Was wtedy, jak zapatrujecie się na księży, korzystających nie tylko z takich usług, ale również żyjących po kryjomu z kobietami. Ta miniaturka nieco zainspirowała mnie do stworzenia czegoś nowego. Nie będzie opowiadała o księdzu, ale o nauczycielu, który gdzieś zgubił sens swojego życia.



Maksymilian ma dość swojej pracy, rodziny i życia. Jest zmęczony wiecznie narzekającymi uczniami, żoną, która stawia jedno wymaganie za drugim, dziećmi, błagającymi o kolejne gadżety i ubrania oraz teściami, podkreślającymi, jakiego to mają beznadziejnego zięcia. Mężczyzna jest zmęczony do tego stopnia, że przestaje mieć jakiekolwiek skrupuły, nawet względem poważanej żony – dyrektorki jednego z lepszego liceum. Maksymilian ma wrażenie, że gorzej już być nie może, stłamszony przez zachcianki bliskich, oceniany i krytykowany, jest przekonany, że sięgnął najgłębszego dna.
Nigdy nie był w większym błędzie.
Jedna noc. Jedna niewinna noc w ramionach innej, niesie za sobą nieprzewidziane konsekwencje. Rozmowa z szesnastoletnią uczennicą jest dla mężczyzny niczym zderzenie z pędzącym pociągiem. Okazuje się bowiem, że to właśnie z nią, Maksymilian oddawał się cielesnym uniesieniom. Zapędzony w kozi róg, zdaje sobie sprawę, że musi zrobić wszystko, by ta noc pozostała tylko wspomnieniem.
Jednak jak ma tego dokonać, skoro za każdym razem, kiedy patrzy w oczy uczennicy, budzą się w nim dziwne uczucia? Jak ma trzymać się z daleka od szesnastolatki, skoro jej tajemniczość i skrytość, przyciągają go, niczym magnez? I jak ocalić rodzinę, której – jak sądził – już nie kocha?

Historia miłości, która nie miała prawa się zdarzyć. Wypalony zawodowo nauczyciel, mężczyzna w głębokiej depresji, sprowadzony przez bliskich do roli bankomatu oraz szofera.
I uczennica. Świeżo upieczona mama, prostytutka, pobudzająca zmysły, ukrywająca przed światem swoją smutną codzienność.
Czy tych dwoje może coś połączyć? Czy jedna noc jest w stanie zaważyć na całym dotychczasowym życiu? I przede wszystkim – czy przeciwieństwa rzeczywiście się przyciągają?

Myślę, że tą powieść zacznę publikować dopiero wtedy, kiedy spiszę ją całą lub w większości. Pojawi się tutaj, jednak kiedy, nie umiem tego ocenić. Na ten moment, wszystkie siły zamierzam przerzucić na Szarlatankę, a Moralność będzie taką moją małą odskocznią.
Nie wiem czy ten blog odniesie taki sukces, jak ten poprzedni. Nie jestem też pewna, kiedy zacznę coś tutaj publikować tak na stałe, jak w przypadku Befra czy Pięknej i Bestii, ale z całą pewnością, w końcu coś się tutaj pojawi.
Czkajcie więc cierpliwie i w międzyczasie, w zakładce SPAM reklamujcie swoje blogi. Kto wie, może ktoś z Was natchnie mnie na coś nowego? :)
Pozdrawiam i do zobaczenia!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz