Cześć,
kochani,
losie,
nie pamiętam już, jakie to było ekscytujące – witać się z
Wami na blogu i istnieć w blogspocie. Napisałam te kilka wyrazów i
wszystko wróciło. Chociaż to jest nowa odsłona, inny pseudonim,
to nadal ja, moja twórczość i Wy – moi czytelnicy.
Długo
zbierałam się, by wrócić na bloga. Tak szczerze, zakładałam, że
wrócę tylko na Wattpada. Tam miałam poczucie większej
anonimowości, istniała jakaś swoboda, którą chyba sama sobie
wymyśliłam. Przecież to blog był pierwszy, to właśnie na
bloggerze opublikowałam w całości moje pierwsze opowiadanie –
Mój belfer. Może niektórzy czytelnicy nadal je pamiętają,
losy nieco roztrzepanej Charlotte i jej nieprzewidywalnego
nauczyciela. Osobiście ogromnie tęsknie za matką Teresą i
podejrzewam, że chyba już nie umiałabym odtworzyć tej historii. A
ogromnie żałuję, bo ją utraciłam i zapewne już nigdy nie
napiszę jej ponownie. Nie w takim stylu, z takimi dialogami, z taką
akcją. Pamiętam, że bardzo lubiliście tę opowiastkę, to dzięki
tej książce zostaliście ze mną na dłużej i pokochaliście
kolejnych bohaterów – Majkę i Wiktora z Pięknej i Bestii.
To
było moje oczko w głowie. Nie zliczę ile godzin przesiedziałam,
planując jak dalej potoczyć losy tej dwójki. Kręcili się wokół
siebie jak para popaprańców i nawet mnie samą zaczynało to
irytować. Ale Wy byliście zachwyceni, zwłaszcza mrocznym Wiktorem
i z dnia na dzień ta powieść stawała się coraz bardziej
popularna. Zwłaszcza na Wattpadzie. W międzyczasie powstała
Więźniarka – historia Laury uprowadzonej przez
tajemniczego psychopatę. Również śledziliście losy naszej
fryzjerki, ale niestety, tej powieści nie ukończyłam do dnia
dzisiejszego. Kiedyś na pewno do niej wrócę, kiedyś, bo na tę
chwilę chciałabym się zająć Szarlatanką,
czyli dalszymi losami Majki i Wiktora oraz nowym projektem, nad
którym myślę już od dłuższego czasu.
Na
ten moment jest to tylko projekt – kilka nic nie znaczących
fragmentów, jakiś spis początkowych wydarzeń, ale myślę, że za
jakiś czas powstanie z tego nowa powieść. Nie, nie będzie
bazowała na baśniach, jednak cofniemy się do wątku nauczyciela i
uczennicy. Może niektórzy pamiętają – na poprzednim blogu
wisiała miniaturka pt. Moralność pana Maksymiliana.
Opowiadała o księdzu, który korzysta z usług młodej prostytutki
i pytałam Was wtedy, jak zapatrujecie się na księży,
korzystających nie tylko z takich usług, ale również żyjących
po kryjomu z kobietami. Ta miniaturka nieco zainspirowała mnie do
stworzenia czegoś nowego. Nie będzie opowiadała o księdzu, ale o
nauczycielu, który gdzieś zgubił sens swojego życia.
Maksymilian ma dość swojej pracy, rodziny i życia. Jest zmęczony
wiecznie narzekającymi uczniami, żoną, która stawia jedno
wymaganie za drugim, dziećmi, błagającymi o kolejne gadżety i
ubrania oraz teściami, podkreślającymi, jakiego to mają
beznadziejnego zięcia. Mężczyzna jest zmęczony do tego stopnia,
że przestaje mieć jakiekolwiek skrupuły, nawet względem poważanej
żony – dyrektorki jednego z lepszego liceum. Maksymilian ma
wrażenie, że gorzej już być nie może, stłamszony przez
zachcianki bliskich, oceniany i krytykowany, jest przekonany, że
sięgnął najgłębszego dna.
Nigdy
nie był w większym błędzie.
Jedna
noc. Jedna niewinna noc w ramionach innej, niesie za sobą
nieprzewidziane konsekwencje. Rozmowa z szesnastoletnią uczennicą
jest dla mężczyzny niczym zderzenie z pędzącym pociągiem.
Okazuje się bowiem, że to właśnie z nią, Maksymilian oddawał
się cielesnym uniesieniom. Zapędzony w kozi róg, zdaje sobie
sprawę, że musi zrobić wszystko, by ta noc pozostała tylko
wspomnieniem.
Jednak jak ma tego dokonać, skoro za każdym razem, kiedy patrzy w oczy
uczennicy, budzą się w nim dziwne uczucia? Jak ma trzymać się z
daleka od szesnastolatki, skoro jej tajemniczość i skrytość,
przyciągają go, niczym magnez? I jak ocalić rodzinę, której –
jak sądził – już nie kocha?
Historia
miłości, która nie miała prawa się zdarzyć. Wypalony zawodowo
nauczyciel, mężczyzna w głębokiej depresji, sprowadzony przez
bliskich do roli bankomatu oraz szofera.
I
uczennica. Świeżo upieczona mama, prostytutka, pobudzająca zmysły,
ukrywająca przed światem swoją smutną codzienność.
Czy
tych dwoje może coś połączyć? Czy jedna noc jest w stanie
zaważyć na całym dotychczasowym życiu? I przede wszystkim – czy
przeciwieństwa rzeczywiście się przyciągają?
Myślę,
że tą powieść zacznę publikować dopiero wtedy, kiedy spiszę ją
całą lub w większości. Pojawi się tutaj, jednak kiedy, nie umiem
tego ocenić. Na ten moment, wszystkie siły zamierzam przerzucić na
Szarlatankę, a
Moralność będzie
taką moją małą odskocznią.
Nie
wiem czy ten blog odniesie taki sukces, jak ten poprzedni. Nie jestem
też pewna, kiedy zacznę coś tutaj publikować tak na stałe, jak w
przypadku Befra czy Pięknej i Bestii, ale
z całą pewnością, w końcu coś się tutaj pojawi.
Czkajcie
więc cierpliwie i w międzyczasie, w zakładce SPAM reklamujcie
swoje blogi. Kto wie, może ktoś z Was natchnie mnie na coś nowego?
:)
Pozdrawiam
i do zobaczenia!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz