sobota, 3 grudnia 2022

Lotte - powrót do przeszłości.

 Dawno, dawno temu... tak powinien zaczynać się ten post. I nie, nie będzie to żadna bajka, ani opowieść, lecz krótka notka biograficzna, która zapoczątkowała ten cały galimatias. Wydarzyło się tak wiele rzeczy, tyle przeciwności, zwątpień i powrotów, a wszystko po to, bym mogła znaleźć się tutaj, gdzie jestem dzisiaj.
Pamiętam to tak, jakby było wczoraj. Rok 2012, wszyscy moi znajomi z zapałem przygotowywali się do matury, ja natomiast zamiast usiąść z nosem w książkach, podjęłam decyzję, która zaważyła na dalszym moim życiu. Założyłam bloga. Nie, nie tego, na którym coś tam publikuję dzisiaj. Tamten był zupełnie inny, w konkretnym stylu – i przyznam, ogromnie za nim tęsknie.
Już nie wiem, co mnie zainspirowało do napisania tamtej historii. Usłyszana opowieść? Jakiś film? A może wyłącznie moja wyobraźnia? Pamiętam jedynie, że to właśnie tam, na tamtym blogu, po kilku dniach wstawiania nowych rozdziałów, pojawili się moi pierwsi czytelnicy. Cóż to było za przeżycie! Te pierwsze komentarze, emocje w nich zawarte i dopisek przy każdym mówiący: pisz dalej szybko, nie mogę się doczekać co będzie dalej!
Więc pisałam.
W dzień uczyłam się (a przynajmniej próbowałam), nocami zaś stukałam kolejne słowa na klawiaturze i publikowałam. To była pierwsza książka, którą napisałam od początku do końca. I pierwsza którą niestety utraciłam.
Osoby, które już mnie kojarzą, wiedzą jaką historię mam na myśli. Burzliwy, dramatyczny romans nastoletniej Charlotte i starszego od niej Roberta, skradł serca naprawdę sporej ilości czytelników. To dzięki „Mojemu belfrowi” – bo taki był tytuł powieści, zaczęłam powoli spełniać swoje marzenia.
Dzisiaj jestem w zupełnie innym miejscu. Motywowana, wspierana przez najbliższych – MĘŻU, kocham Cię nad życie – i pchana dalej w marzenia, zrobiłam to, czego bałam się całe życie. Wyszłam przed szereg i zdecydowałam się pokazać moją twórczość nie tylko anonimowo w Internecie, ale również szerszemu gronu odbiorców.
Już w przyszłym roku zostanie wydana moja pierwsza powieść, dzięki cudownemu wydawnictwu ReWizja. Ale wiem, że to dopiero początek. Bo nie zamierzam poprzestać na „Zapachu róży” z historią Marii i Wiktora.
Zrobiłam małe przeszukanie starych dysków. I chociaż „Belfra” utraciłam niemal w całości, odnalazłam kilka końcowych rozdziałów i początek. To wystarczy, abym w wolnych chwilach mogła powrócić do tej powieści i napisać ją na nowo. I to zrobię, a jej fragmenty będę publikowała tutaj, na Wattpadzie i moim fanpage.
Dlatego już dzisiaj serdecznie Was zapraszam na nową odsłonę starej historii o zakochanej nastolatce!


„LOTTE”

Charlotte nie była zachwycona na wieść o indywidualnych lekcjach z języka angielskiego. Nie uważała, aby ich potrzebowała, w końcu dzieciństwo spędziła w Nowym Jorku. Niestety jej protesty na nic się zdają, ponieważ Robert – nauczyciel oraz dyrekcja, stawiają dziewczynę przed faktem dokonanym.
Siedemnastolatka niechętnie rozpoczyna prywatne zajęcia u Roberta Kulczyckiego – szanowanego, podziwianego i uwielbianego przez uczniów wykładowcy. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że Lotte czuje dyskomfort w obecności mężczyzny.
W dodatku, coraz częściej wpada na niego poza budynkiem szkoły.
Czy Robert celowo odciąga uczennicę od kolegów z klasy? Dlaczego tak bardzo nalega na prywatne lekcje? I czy na pewno jest tym, za kogo się podaje?


Jeszcze przed świętami opublikuję prolog oraz rozdział 1. Zapraszam również na mój fanpage oraz Instagram, gdzie jestem bardziej aktywna. Tam również będą pojawiały się informacje odnośnie „Zapachu róży” i wszystkich nowych projektów. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz